Wszechstronna wokalnie i instrumentalnie Ola Bilińska znana jest z tak odległych od siebie projektów jak Babadag, Berjozkele, czy Muzyka Końca Lata. Z kolei wirtuoz klawiszy Daniel Pigoński wyrasta na specjalistę od współpracy z charyzmatycznymi frontmenkami – jak w swoich poprzednich projektach Polpo Motel i Der Father. Po nagraniu debiutanckiej płyty „Do Come By” w analogowym studiu Macieja Cieślaka, do składu dołączył także założyciel Pustek, gitarzysta Radek Łukasiewicz. Propozycja tej trójki w nowej odsłonie powinna zainteresować zarówno fanów katalogu wytwórni 4AD, jak i filmów Davida Lyncha. Z jednej strony trio stawia na eteryczne melodie, z drugiej głos Oli wędruje w przestrzeniach, które równie dobrze mogą być przedsionkiem nieba, jak i piekła. A to wszystko podlane soczystą psychodelią, liryzmem i odrobiną stylowego industrialu.
Debiutancka Bye Bye Butterfly – „do come by” to rozbudowane formalnie piosenki o zapadających w pamięć, eterycznych melodiach, którym towarzyszą vintage’owe syntezatory, automaty perkusyjne i analogowe efekty. Rezultat – mroczne, chłodne w brzmieniu, choć napakowane emocjami kompozycje. Są tu echa bel canto, jak i psychodelii, Paryża lat 20-tych i Berlina lat 80-tych. Teksty utworów, inspirowane “Boską Komedią” Dantego, to przewrotne refleksje nad metafizyką, życiem, śmiercią i życiem po życiu, snute głosami zagubionych, piekielnych, czyśćcowych i niebiańskich dusz, które wodzą na pokuszenie, ostrzegają, przychodzą po prośbie, dzielą się swoim pozagrobowym doświadczeniem. Razem, muzyka i teksty tworzą przestrzeń z pogranicza światów i epok, oszczędną i ekspresyjną zarazem – trudną do sklasyfikowania.
Zespól postawił na soczyste brzmienie taśmy i starego, analogowego sprzętu, nagrywając na żywo w studio im. Adama Mickiewicza w Warszawie, pod okiem Macieja Cieślaka, który nagrał gościnnie także partie gitar. Drugim gościem na płycie jest Paweł Szpura, który żywą perkusją dodał rumieńców automatom perkusyjnym.